30 Lis 2015

No nie da rady!

Człowiek się stara, czyta te książeczki o misiach i autkach co „brum, brum” robią. Nasprząta się człowiek, naprasuje, nagotuje tych obiadków, papek, kaszek, rosołków. Cały dzień na pytania „a dlaczego?” stara się kreatywnie odpowiedzieć i co? I co? I dzieciaki nie słuchają… no nie! Dlaczego? Skąd ta niewdzięczność wobec matczynych trudów? Skąd ten bunt wobec próśb mamusi kochanej? No skąd…? No z niekonsekwencji, z niekonsekwencji…

Czytaj więcej „No nie da rady!” »

29 Lis 2015

A kuku Turlututu!

Dziś kończymy nasz niedzielny cykl o książeczkach. To nie znaczy oczywiście, że nie będziemy Wam już opowiadać o naszych ulubionych pozycjach z domowej biblioteczki. Nie! Nie! Za bardzo lubimy czytać książki, za dużo fajnych książek też mamy, żeby Wam ich nie przedstawić. Będziemy co jakiś czas przedstawiać Wam nowości książkowe, które pojawiły się w naszym domu. Dziś, na pożegnanie opowiemy Wam o książeczce, od której chyba powinnyśmy nasz cykl zacząć…

Czytaj więcej „A kuku Turlututu!” »

27 Lis 2015

To moje!

Patrząc na dzieci bawiące się na placu zabaw, trudno wyobrazić sobie, iż któreś z nich nie jest pewne siebie. Walka o zabawki, czy bezpośredniość w nawiązywaniu kontaktów z rówieśnikami zapewne imponują niejednemu dorosłemu. Czasem ta walka o swoje sprawia, iż czujemy się zażenowani pewnością siebie naszych dzieci. Często „walczące” o swoje, szczere, czy bezpośrednie dzieci są uznawane za niegrzeczne. Sprawiają takie wrażenie, bo są takie bezkompromisowe w swoich poczynaniach, iż inni patrzą na nie jak na małych egoistów, czy pyszałków. Czy jednak powinniśmy tak myśleć? Czy rzeczywiście nasze dzieci są niegrzeczne, bo wiedzą czego chcą? Powiem Wam co ja o tym myślę, choć nie jestem psychologiem, a mamą „trójki”. Czytaj więcej „To moje!” »

26 Lis 2015

5 zdrowych kroków…

Jak każda kobieta stosowałam w życiu nie jedną, nie dwie a przynajmniej tysiąc diet. Przerobiłam diety od kapuścianej do garstkowej przez warzywną. Po trzydziestu latach życia wiem już, że nie ma najmniejszych szans na to, bym na jakiejś diecie wytrwała. Powodów tego jest kilka – za bardzo lubię jeść, za bardzo lubię gotować, za często organizuję spotkania ze znajomymi i za bardzo lubię próbować nowych smaków u znajomych, czy czasem w restauracjach (o mojej słabości do fast foodów już nawet nie wspomnę, bo wstyd :)). Nie ma nawet cienia szansy, bym sześć miesięcy wytrwała na diecie, no nie… Postanowiłam, zatem już siebie i innych nie oszukiwać i wprowadzić w rytm życia codziennego kilka zasad żywieniowych, by łatwiej mi było utrzymać linię, ale bym nie musiała się jakoś bardzo ograniczać jeśli chodzi o potrawy i smaki 😛

Czytaj więcej „5 zdrowych kroków…” »

24 Lis 2015

4 myśli, które pomagają przetrwać kryzys…

Generalnie bardzo lubię swoje życie. Mam wszystko, czego potrzeba do szczęścia. Fajnego Męża z bogatą osobowością, hiperaktywne dzieciaki, których wszędzie pełno i z których jestem dumna. Mam gdzie mieszkać, nie muszę się martwić o jutro…Czasem jednak przychodzi kryzys, bo wszystkiego jest po prostu za dużo, za często i nie w tej kolejności i w ogóle bleee…I jak się tak naskłada człowiekowi na plecach codziennych ciężarów, to pod ich ciężarem cóż…upada…Ja nauczyłam sobie z moimi upadkami radzić „wbijając” sobie do głowy „myśli pocieszycielskie”. Jakie to myśli? Już mówię 🙂

Czytaj więcej „4 myśli, które pomagają przetrwać kryzys…” »

22 Lis 2015

Auto

Długo czekałam na to, by mój syn zaczął interesować się autkami. Czekałam, bo wiedziałam, że chcę kupić Mu tę książkę:) To książka dla Maluszka, nie oszukujmy się… taka pozycja literacka na początek Waszej czytelniczej drogi, ale warto poświęcić jej czas i pieniądze…Dlaczego? Otóż…

 

Czytaj więcej „Auto” »

19 Lis 2015

Blask porażki…

Jakiś czas temu do głównego wejścia do naszego przedszkola dobudowano rampę. Chylę za to czoła Pani dyrektor, że pomyślała o potrzebach „zmotoryzowanych” i generalnie jestem bardzo ZA! Niestety, razem z rampą pojawił się nowy problem rodzicielski. Za każdym razem, gdy wychodziłam z dziećmi z przedszkola, odbywał się wielki wyścig – kto pierwszy zbiegnie z rampy… Po zakończeniu wyścigu dochodziło do dantejskich scen, bo zawsze jedno z dzieci przegrywało. Właściwie to nawet Bianka brała udział w tych „wyścigach rampowych” ale na całe szczęście Mała nie biega dla zwycięstwa a dla idei, bo przynajmniej ona nie pogrążała się w rozpaczy 🙂
Dało mi to wyraźny sygnał, że jest problem z rywalizacją, z przygrywaniem i wygrywaniem. Ewidentnie żądza zwycięstwa była silna, dlatego wiedziałam, że czeka mnie czas wytężonej pracy… Czytaj więcej „Blask porażki…” »

17 Lis 2015

By leniwie płynął czas…

Pamiętam jak byłam mała i czas płynął powoli. Nie tylko mój, dziecięcy czas, ale także czas mojej Mamy i mojego Taty. Rodzice jakoś tak zawsze byli obecni. Miałam to szczęście, że moja Mama nie musiała pracować, kiedy byłam mała, więc nie doskwierał mnie i bratu jej brak. Tata mimo, iż chodził do pracy, zawsze był blisko nas. I jeździło się na wycieczki, w odwiedziny do rodziny, chodziło na spacery do parku i nigdzie, absolutnie nigdzie i nigdy się nie spieszyliśmy.. ten czas tak wolno i leniwie wtedy płynął…

Czytaj więcej „By leniwie płynął czas…” »

17 Lis 2015

„Dni Zołzowatości”

Dzisiaj jest taki dzień, dzień kiedy nic, absolutnie nic nie cieszy, wszystko denerwuje i masz NERWA na cały świat.

Wstajesz rano – synek obudził się 6:30 i NERW, bo czemu nie o 7, 7:30, 8:00. Nieważne, że normalnie budzi się o 6:00. Nie patrzysz na dobre strony – wiesz tylko tyle: „znowu nie dał mi się wyspać”.
Córa budzi się 7:30 i co? I NERW, no bo na 8:00 do przedszkola, a to tylko 25 minut na ogarnięcie sytuacji. I nieważne, że są dni kiedy budzi się o 7:50 i wyjeżdżacie do przedszkola o 8:05, bez śniadania i nic, absolutnie nic się nie dzieje. Przedszkole nadal stoi jak stało, Pani wita Was radośnie, a dzieciaki i tak śniadanie dostają dopiero o 8:30….
Wraz z córą budzi się Mąż i co? I NERW, bo dlaczego nie wstał z Jaśkiem o 6:30? I dlaczego nie obudził córeczki o 7:00? I w ogóle dlaczego to nie On dzisiaj ogarnia wszystko, dlaczego nie przychodzi z kwiatami, nie gotuje obiadu, nie sprząta, nie zmywa i nie daje tylko „leżeć i pachnieć”, no dlaczego? …Aaaa!!! Jest godzina 7:30, a Ty już masz zepsuty dzień…

Czytaj więcej „„Dni Zołzowatości”” »

15 Lis 2015

O sile, odwadze i męstwie..

Piękne jest to Święto, ten 11 listopada, choć moim zdaniem niedoceniane. Traktujemy je jak dzień wolny od pracy w środku tygodnia…Moim zdaniem warto poświecić mu trochę więcej uwagi. W tym roku postanowiłam razem z synkiem w telewizji oficjalną część obchodów Święta Niepodległości i bardzo mu się podobało…już dziś wiem, że w przyszłym roku (jeśli się uda) defiladę obejrzymy na żywo 🙂 Czytaj więcej „O sile, odwadze i męstwie..” »