Dlaczego cieszę się, że mam trojkę dzieci?

1 Sie 2016

Prania trzy razy tyle. Kłótni dziesięć razy tyle. Sprzątania pięćdziesiąt razy więcej. Większy samochód. Problemów więcej i zdecydowanie więcej zabawy…Przy trójce dzieci wszystkiego jest więcej!  Mam co chciałam, bardzo chciałam i czy żałuje? Absolutnie nie!

 

Od zawsze wiedziałam, że będę miała dużą Rodzinę. Pewnie dlatego, że nie wiedziałam z czym to się wiąże. I kiedy czytałam świetny wpis Magdy z bloga Mamine Skarby nie mogłam się z nią nie zgodzić. Czułam tak samo jak Ona, myślałam tak samo jak Ona.

Magda pisze:

„Wszyscy się łapali za głowę jak mówiłam im, że pragnę mieć drugie dziecko, gdy Laura skończyła 6 miesięcy. Nie żeby była bezproblemowym niemowlakiem i dzięki temu zakiełkowała we mnie myśl, by sprawić sobie drugie, idealne dziecko. Co to, to nie! Nie ominęły nas kolki, zarwane nocki, wyrzynające się ząbki. Byłam hardcorem i jeszcze nie miałam dość.
Co więcej- bałam się, że jak młoda podrośnie to zrobię się wygodna i nie będzie mi się już chciało wrócić do zmiany pieluch.”

(TU znajdziecie cały wpis)

U mnie sytuacja wyglądała bardzo podobnie.

Chciałam, żeby dzieci nie dzieliła duża różnica wieku, nie chciałam wychowywać dwóch jedynaków, którzy głęboką relację nawiązaliby pewnie dopiero jako dorośli. Nie chciałam też ugrzęznąć „w pieluchach” na dłużej. I wiedziałam, że dam radę to wszystko ogarnąć. I tak pojawiły dziś dzieci jedno po drugim w odstępie mniejszym niż dwa lata i bardzo sobie to chwalę. Dlaczego?

  1. Maja się z kim bawić.

Wiecie, że nigdy nie słyszałam od moich dzieci zdania: „Mamooooo! Nudzi mi się!”. I doskonale wiem, że to dlatego, że mają kogo zaprosić do zabawy Ba! Nawet jeśli jedna z sióstr nie ma ochoty na zabawę, zawsze jest jeszcze druga siostra. A i brat zawsze jest chętny do zorganizowania jakiejś fajowej zabawy.

Oczywiście nie jest zawsze różowo. Czasem bawią się przez godzinę w ciszy by potem przez pół się ze sobą kłócić. Czasem ich zabawa wiąże się z generalnymi porządkami, bo w ruch idą meble, poduchy, wszystkie zabawki, ciuchy i Bóg wie co jeszcze! A do sprzątania chętnych ostatnio jakoś częściej brak!

Niemniej jednak potrafią się ze sobą wspaniale bawić, a co za tym idzie…

 

  1. Wpływają na swój własny rozwój.

Każde z moich dzieci rozwija się szybciej niż jego starsze rodzeństwo. I chodzi tu o te podstawowe umiejętności takie jak chodzenie, samodzielne jedzenie, rozwój mowy, ale także o umiejętności interpersonalne. I oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że w znacznym stopniu wpływa na to mają ich charaktery i osobowość. Jednak nie da się ukryć tego, że moja najmłodsza mówiła szybciej niż przeciętna, bo jej siostra jest gadułą i nawijała do niej non stop wyznaczają zadania w zabawie. Podobnie moja średnia córa, na rowerze śmigała w wieku lat trzech by móc ścigać się z bratem, a ostatnio razem piszą i rachują. Ponieważ moja czteroletnia H. wybiera się niebawem do szkoły, podobnie jak jej straszy brat, gdyby ktoś z Was miał wątpliwości 😀

Rodzina_trojka_dzieci_6491877

  1. Mają między sobą specyficzna więź.

Czasem zdarzają się Rodzeństwa z prawdziwego zdarzenia! Takie, które są zgrane, kochające się, w których widać wielka więź i przyjaźń. Marzyłam, aby moje dzieci miały zdrową relację w przyszłości, ale by im na sobie zależało. Nie wiem jak będzie, a dziś widzę, że im na sobie zależy, że są dla siebie ważni.

Ale to nie wszystko.

Tu najważniejsze jest to, że jest ich trojka. Moja najmłodsza córa jest doskonałym łącznikiem między introwertycznym i unikalnym światem starszego brata, a ekstrawertycznym i scenicznym światem swojej siostry. Mała czuje się świetnie w obu rzeczywistościach i łączy ich. Oni spotykają się w jej świecie i są tam zawsze razem. Poza tym oboje opiekują się najmłodszą,  jej komfort i bezpieczeństwo jest ich wspólnym celem.

4. Mam armię pomocników.

Teraz powiem Wam egoistyczni, że mam 3 dziarskich pomocników. Zawsze, któreś chętnie coś i przyniesie, zawsze jedno z nich mi pomoże. Zawsze mogę liczyć na nich w kwestii czuwania nad sobą w naszym ogrodzie, albo podczas zabawy w pokoju.

z8582241Q

 

5. Mamy siebie.

Zawsze jest wesoło. Przez to, ze jest nas więcej zawsze jest pełno. Zawsze jest z kim zorganizować piknik, zawsze znajdzie się ktoś kto pojedzie z nami na rower. Nasze śniadania, obiady i kolacje zawsze są wesołe i wspólne. Takie pełne…Zawsze jest z kim pogadać, a to naprawdę bardzo cenne.

 

6. Nie odbiło mi.

Nie zamieniałam się w Mamę Helikoptera. A miałam tendencję! Na sto procent, gdybym miała dalej jedno dziecko unieszczęśliwiłabym je. Chodziłabym za nim krok w krok, inwestowała każdą chwilę, rozpieszczała i odpuszczała. I z jednej strony mojemu jedynakowi byłoby dobrze, ale na pewno wychowałabym dziecko na niezdatne do samodzielnego życia. A tak to i ja mam dziś twardy tyłek i wiem co to znaczy ciężka praca, brak snu, nieustanne napięcie i posiadanie oczu naokoło głowy. A i moje dzieci mają twarde tyłeczki, bo wiedzą, że nie są pępkami świata, że żyją na nim inni ludzie, równie ważni…

7. Mają siebie.

7 .Wiem, że nie zostaną sami i że nie grozi im samotność. Wiem co powiecie, że „z rodziną to tylko na zdjęciu…”, wiem…Ale to kolejny plus dla posiadania trojki. Gdy dwoje z nich będzie toczyło spór to trzecie może okazać się mediatorem, które zaprosi oboje na imprezę do siebie i  stworzy sytuację, gdzie w końcu można będzie pogadać. No…mam nadzieję, że tak będzie 😛

 

I oczywiście jest mnóstwo, naprawdę mnóstwo utrudnień związanych z byciem Rodziną wielodzietną. Wiecie, że nawet zaproszenie nas do siebie na kawę, wiąże się z ogromną intensywnością wrażeń? Gdy odwiedzamy kogoś kto ma tylko jedno dziecko, często działamy jak środek antykoncepcyjny. Bo nie ma się co oszukiwać, mając kilkoro dzieci, w dużym stopniu musisz wyrzec się siebie. Jednak zdecydowanie więcej jest blasków posiadania kilkorga dzieci. A najważniejsze o mieć odpowiednie nastawienie do tej masy Szczęścia i Miłości!

 

A Ty ile masz dzieci?  Może jesteś zdania, że jedynacy mają w życiu lepiej i nie potrzebują wcale Rodzeństwa?

A może Ktoś z Was wychował się w Rodzinie wielodzietnej i wie jak to jest?

Zapraszam Was do rozmowy i dyskusji:)

podpisG

A jeśli spodobał Ci się mój wpis zawsze możesz się nim podzielić z innymi:) Za co wielkie dzięki!

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail
  • Najbardziej podoba mi się punkt „nie odbiło mi” 😀 To prawda- mając dzieci z małą różnicą wieku nie sposób stać się mamą helikopterem 🙂
    Ściskam!

  • Powiem teraz jak najbardziej szczerze: to moje marzenie 😉
    Dzieci i ich miłości nigdy nie jest zbyt wiele… mam wrażenie, że im los bardziej doświadcza nas tym bardziej doceniamy to, co daje nam rodzina… doceniamy te niedocenione (nie ukrywajmy) wartości…

    Masz ogromne szczęście :*

    • Wiem, że mam i bardzo doceniam…zawsze!
      Dziękuję Kochana…
      Masz jak zawsze rację dzieci i ich miłości nigdy dość!
      Spełnienia najskrytszych marzeń!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  • Mnie coraz intensywniej nachodzi myl o drugim 🙂

    • Oj, Rodzicielski zew w natarciu:) U mnie skończył się jak widzisz potrójnym szczęściem:) A tak poważnie to naprawdę to fajnie jest mieć Rodzeństwo…:)

  • Teraz jest jakaś dziwna moda na jedynactwo. Wszystkim spieszy się do kariery i posiadania, a rodzina jest jakby mniej ważna. To smutne i przerażające zarazem.
    Ja jak najbardziej popieram posiadanie 2 lub więcej, chodź nie wiem czy sama miałabym odwagę na troje (jakoś wizja trzech porodów mnie przeraża). Najważniejsze że dzieci mają siebie, to wartość której już nikt im nie zabierze. 🙂

    • Dokładnie. Najważniejsze jest to, że dzieci mają siebie. I nawet jeśli pozornie nie ma się jakiś super relacji z rodzeństwem, to w momencie zagrożenia zawsze można na siebie liczyć.. To jest ta unikalna więź…podobna do tej, która dzieci mają z Mamą i Tatą…Rodzinna więź, więź krwi…

      A mody na jedynactwo też nie rozumiem…moim zdaniem jest dość ryzykowna…chyba nawet napiszę o tym post…:P

      • Na post czekam z niecierpliwością 🙂

        A jeżeli chodzi o ilość dzieci to zawsze chciałam mieć dwójkę. Później trochę mi się pozmieniało i pragnę mieć w sumie trójkę dzieci. Dwójkę cudownych synów już mam 🙂 I jest to ogromne szczęście, pomnożona miłość, ale też wiele trudności. Zdecydowanie jednak warto!!

  • Och! Tak cu-do-wne! Choć czasem faktycznie sił mi czasem brak i weny…I cieszę się, że miałam dzieci jedno po drugim, cieszę się, że teraz już są samodzielni i mam trochę czasu dla siebie…To dobry czas i dowód, że wielodzietne macierzyństwo jest naprawdę super. Uczy życia, ćwiczy charakter i pokazuje co jest najważniejsze! Życzę sił i uśmiechu i może czwartego dziecka, jeśli tylko czujesz, że chcesz!

  • Ja zawsze marzyłam o trójce:) Póki co mam tylko jedną rodzyneczkę i przyznam szczerze, że trochę się boję kolejnego porodu po przejściach przy pierwszym. Ale może ten strach w końcu minie i się zdecyduję na kolejne dziecko.

    • Życzę Ci z całego serca, żeby Twoje życie ułożyło się tak jak powinno i tak jak będzie dla Twojej Rodziny najlepiej:) Nie będę namawiać Cię na kolejne dziecko…Zrobi to za mnie macierzyński zew, jeśli się odezwie:) Póki co ciesz się czasem Amelushką:)

  • Wielkie rodziny są cudowne Wiem co mówię. Sama jestem niestety jedynaczką. Ale mój mąż ma 3 rodzeństwa, jest ich czworo. Impreza się robi od razu jak się wszyscy z rodzinami zjadą na niedzielny obiad. 🙂

    • Prawda? Mój Mąż ma czworo Rodzeństwa i nigdy nie mamy problemu typu „co robić w weekend?” albo „z kim jechać na narty?” To dodatkowy plus wielodzietności!