DOKARMIAJ ZWIERZĘTA ZIMĄ, ale rób to z głową!

16 Gru 2016

Zimowe spacery z karmą dla ptaków czy wiewiórek są nie tylko „akcją ratunkową”, ale bywa, że stanowią jedyną formę aktywności fizycznej o tej porze roku i mogą okazać się wspaniałą przygodą dla Waszych Maluchów.  Nie do przecenienia jest radość, płynąca z tak bliskiego, niemal namacalnego kontaktu z naturą, zwierzętami. Radość ta, podobne jak promienie słońca jest nam niezwykle potrzebna w czasie zimowych miesięcy.  Gromadka ptaków przy karmniku, sikorki na skórce słoniny, sarny wyciągające siano z paśnika – każdy kto widział te obrazki na żywo, wie, jak wiele pozytywnych emocji daje tak bezpośrednie obcowanie z dziką naturą. Jak jednak dokarmiać zwierzęta, by pomóc im, a nie zaszkodzić?

Czy dokarmiać?

Odpowiedź sprawia dla większości z nas wrażenie oczywistej – tak, jasne, zimą należy dokarmiać zwierzęta! Wszak pozbawione są one dostępu do naturalnych źródeł pożywienia. Dokarmianie zwierząt może, niestety, przynieść więcej szkody niż pożytku – ostrzegają przyrodnicy. Zwierzęta przyzwyczajone do podawania pożywienia w jednym miejscu, przestają szukać go gdzie indziej, „rozleniwiają się” i uzależniają od człowieka. I kiedy człowiek nie dostarczy zwierzętom żywności, znacznie trudniej jest im „przestawić się” na naturalne jej zdobywanie, co w rezultacie prowadzić może nawet do śmierci. Poza tym dokarmianie sprawia, że zwierzęta nie przestawiają się na tryb zimowy i na przykład nie odlatują na zimę do ciepłych krajów. Świetnym przykładem są tu łabędzie. Białe piękności powinny odlatywać na zimę, ale z powodu rozleniwienia się, w wyniku obfitości pożywienia, zostają w Polsce na zimę. Często przypłacają to życiem, ponieważ przymarzają do skutych lodem zbiorników wodnych.

Gromadzenie się w dużych, sztucznie tworzonych grupach w jednym miejscu może być dla zwierzaków niebezpieczne, ponieważ karmniki czy paśniki mogą stanowić rezerwuary różnego rodzaju chorób, które w ten sposób znacznie łatwiej rozprzestrzeniają się wśród tej części populacji. Wreszcie niebezpieczeństwo stanowią drapieżniki, które także widzą punkty dokarmiania jako swoją „stołówkę” – koty bardzo chętnie polują przy karmnikach.

Nie znaczy to jednak, że należy w ogóle rezygnować z pomocy zwierzętom. Choć spora część zwierząt przeżywała i przeżywa zimę bez ludzkiej pomocy, jednak dokarmianie nie jest zupełnie zbędne. Mądrze i konsekwentnie przeprowadzone, stanowi rzeczywiste wsparcie dla zwierząt.

 

Co jednak musisz wiedzieć?

Zwierząt leśnych nie należy dokarmiać samodzielnie, bez porozumienia z leśnikami, ewentualnie najbliższym kołem łowieckim. W przypadku dziko żyjących ssaków i ptaków podawanie dodatkowego pożywienia musi być dokładnie zaplanowane, w innym przypadku można bardzo zaszkodzić nawet całemu ekosystemowi.

Podobnie rzecz ma się w przypadku dokarmiania ptaków wodnych – kaczek czy łabędzi. Decyzja o podjęciu ich zimowego dokarmiania powinna być zgodna z wskazówkami towarzystwa ornitologicznego.  Przede wszystkim ptaki powinno się konsekwentnie dokarmiać przez całą zimę i (co czasem jeszcze ważniejsze) przez okres przedwiośnia oraz wczesnej wiosny (w niektórych regionach Polski nawet do końca kwietnia), gdy nadal brakuje naturalnego pożywienia. Przerwanie dokarmiania w tym okresie wywołałoby gorsze skutki, niż nierozpoczynanie go wcale. Jeśli więc zdecydujemy się na taką formę pomocy zwierzętom, musicie mieć świadomość odpowiedzialności za ich życie.

Poza tym bardzo ważna jest wiedza jak i  czym dokarmiać!

Niestety, nie wszyscy wiedzą, że nieumiejętne dokarmianie kaczek i łabędzi może im zaszkodzić.

Należy wiedzieć, że:

  • Nie wolno też wrzucać pokarmu do wody – kaczki powinny jeść suchy pokarm. Lepiej rzucić pokarm na suchy brzeg. Jedzenie wrzucone do wady pleśnieje, co może spowodować nawet śmierć zwierzęcia!

 

  • Kaczki są roślinożerne. To oznacza, że stary lub suchy chleb nie jest najlepszym dla nich pokarmem. Ptaki te lubują się przede wszystkim w ziarnach zbóż. Może też być kapusta, marchew lub kukurydza. Pokarm, który im podajemy, nie powinien zawierać też soli. Zbyt duża jej ilość może doprowadzić do śmierci zwierzęcia. Najlepiej gdy do karmienia wykorzystamy warzywa, prażone ziarno zbóż, otręby lub płatki owsiane, kasze. W zasadzie w ogóle nie powinniśmy dokarmiać zwierząt chlebem, bo to im zdecydowanie szkodzi. Chleb podawany łabędziom wpływa negatywnie ich układ trawienny- ptaki jedzące często chleb mają z tego powodu opuchnięte i przerośnięte wątroby, a w konsekwencji biegunkę. Niestety efektem tego schorzenia jest utrata wagi, osłabienie i śmierć.

A czym dokarmiać ptaki w karmnikach?

Wspaniale oczywiście byłoby, gdyby ptaki dostawały dokładnie to, czym żywią się w normalnych warunkach. Z tego powodu pożywienie, jakie im dostarczamy, powinno jak najbardziej przypominać pokarm naturalny.

Jeśli postanowicie zawiesić karmnik i tak pomagać ptaszkom, możecie podawać im:

Wróblom, mazurkom, rudzikom, kosom, strzyżykom czy trznadlom idealnie podawać jest proso, drobne kasze i łuskany słonecznik, a nawet płatki owsiane. Sikory będą zadowolone z tradycyjnej słoninki – pod warunkiem, że jest ona surowa, niesolona i bez żadnych przypraw i że zdejmujemy ją, gdy temperatura wzrasta powyżej zera (aby się nie zepsuła) Sikorki chętnie zjedzą też słonecznik, konopie czy pestki dyni. Gołębie, kawki, gawrony chętnie będą jadły grube kasze i ziarna, można im także podać czerstwe białe pieczywo (nie na zakwasie) odpowiednio rozdrobnione. Inne ptaki chętnie zjedzą suszone lub mrożone owoce jarzębiny, aronii czy czarnego bzu, a nawet jabłka. Dobrze jest też, szczególnie w czasie mrozów, dosypać skrzydlatym gościom trochę wysokokalorycznych orzechów.

Nie należy zapominać o  czystej, świeżej, niezamarzniętej wodzie. Ptaki też muszą pić, a zimą naprawdę bardzo trudno im zaspokoić pragnienie. W zasadzie samo pojenie ptaków jest ważniejsze niż ich dokarmianie.

 

Nie jestem jakąś szaloną ekolożką. Uważam, że przede wszystkim powinniśmy pomagać ludziom, którym zamarzają na ulicach, albo we własnych domach. Jednocześnie wiemy wszyscy  jak wiele korzyści ludziom niesie kontakt ze zwierzętami i tak naprawdę pomoc im nie kosztuje nas aż tak wiele wysiłku! Warto dołożyć wszelkich wysiłków, by dawane przez nas zwierzętom wsparcie w przetrwaniu zimy jak najlepiej służyło nie nam, ale przede wszystkim im! Jeśli coś robimy, róbmy to z głową. Nasze dzieci nauczą się w ten sposób bycia odpowiedzialnym, sumiennym, ale przede wszystkim staną się wrażliwsi i bardziej empatyczni.

 

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail
  • Mój dziadek wykłada sikorkom słoninę, ale… wpuszcza tym sikorki w niezły kanał, bo mamy w domu cztery koty, które na nie polują 😉 No, ale starszemu człowiekowi nie przetłumaczysz 😉

    • To faktycznie niedźwiedzia przysługa…:P Najgorsze, że kotom też nie przetłumaczysz, bo uparte ja starsi ludzie:P

  • Córka miała robić z tata karmnik i cos im plan wziął w łeb 🙂

  • Jako biolog podpisuję się pod tekstem w zupełności.

  • tak trzeba karmić z głową, popieram, nie każdy pokarm dla każdego ptaka…poza tym konsekwencja nie wolno dokarmiać z doskoku