Efekt przesilenia wiosennego…

23 Lut 2017

Wiosna przyszła! Wiosna przyszła! Drzewa się zielenią! Radocha! No wszyscy na nią czekaliśmy, prawda? Pewnie już szafy przeglądnięte, decyzja o wymianie garderoby na nową już podjęcia, kolekcja dziecięca w Zarze przejrzana na wskroś! W sklepie pewnie rozglądacie się za warzywami, bo witamin Wam brak, no i czas o diecie jakiejś przed urlopem zacząć myśleć, prawda? No ba! A ja nienawidzę tego momentu tuż przed wiosną…  wręcz fatalnie przyjmuję „pobudkę z zimowego snu”…

To mój prawdziwy koszmar! Zawsze na przełomie lutego i marca, gdzieś zaraz po moich urodzinach, zaliczam spadek formy. Choć nie, nie spadek! Prawdziwy krach formy! Absolutnie nic mi się wtedy nie chce!

Gdy wieczorem wchodzę do kuchni i widzę te stertę naczyń mam ochotę palnąć sobie w łeb. Hamuje mnie jedynie to, że musiałabym lec na podłogę, na której leży masa okruchów. A przecież odkurzałam! Odkurzałam parę godzin wcześniej! To niesamowite jak dużo w domu jest pracy. Kosze z praniem są zawsze pełne, mimo, że pralka chodzi na okrągło. Ale i tak najgorsze jest wieszanie prania.

I to właśnie jest idealny przykład „efektu przesilenia wiosennego”.

Zwykle rozumowo podchodzę do temat wieszania prania –  powiesić zaraz po wirowaniu, żeby się nie pomięło i mam świadomość, że zajmie mi to góra pięć minut. Tak myślę przeważnie o temacie wieszania prania. Ale nie wtedy gdy budzę się z zimowego snu. Obecnie unikam pralki, bo płakać mi się chce, że znowu muszę strzepywać te koszule i kombinować, żeby mi się wszystko mi się na suszarce zmieściło…I tak oto pranie leży w bębnie, mokre, odwirowane i czeka, aż ruszy mnie sumienie. Czasem czeka parę godzin i czekałoby pewnie i dłużej, gdyby nie wizja grzyba i smrodu…

Na odkurzacz też ostatnio łypie spode łba. Bo to jak bezsensowne jest odkurzanie w moim domu wiem tylko ja sama. Nikt mnie nie rozumie! A najgorsze jest to, że największym mim wrogiem jest kolor podłóg, czyli wenge. Och! Jaka ja głupia byłam, że się na ciemny kolor podłogi uparłam. No głupia i niedoświadczona i uparta! A mądrzy ludzie mówili mi, mówili, że będę żałować! No to teraz mam! I cóż z tego, że odkurzacz mam świetny i że ssie jak opętany z mocą kosmiczną i ma antyalergiczny filtr skoro weny do sprzątania brak?

Okna mam opalcowane jak w każdym domu, w którym są dzieci, tylko, że wiosną słońce bezlitośnie te ślady śliny dobitnie podkreśla! I mamy też jak w każdym domu w którym mieszkają dzieci mamy zabawki przerzucane z kąta w kąt. Cóż… dzieciom też już się siedzieć w domu nie chce i po raz miliardowy puzzli układać i miasta z klocków budować…ileż można? Taka nas oto stagnacja dopadła!

No dół nad dołami normalnie!

I siedzę taka zgnuśniała i czekam, aż mi przejdzie. Wiem, że efekt przesilenia nie trwa wiecznie. Czasem dwa tygodnie, czasem trzy i mija…potem budzę się do życia ze z dowolną siłą, wizją zmian na lepsze! Urządzam przemeblowanie, ustalam nową kolorystykę salonu i snuje plany na przyszłość. I wiem, że za moment będę biegać po domu ze szmatą, płynem do szyb i gąbką magic i będę sprzątać wszystko na błysk. I wiem, że zaraz kwiatki będę przesadzać, ściany malować i przetrzepywać sklepy on-lina wzdłuż i w szerz w poszukiwaniu perełek wnętrzarskich. Wiem też, że  pójdę do fryzjera i krzyknę w duchu „czas na zmiany”! Tak, ja wiem, że to nastąpi. Ale póki co…marazm duchowy mnie dopadł…Lecę na dno i wzdycham, że nic mi się nie chce i że do d…u to wszystko!

Boże spraw by mi chciało tak jak mi się nie chce! Ot co!

A u Was jak tam wiosenne nastroje? Jak motywujecie się do wiosennego przebudzenia?

 

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail
  • Niedoskonała mamma

    Widzę, że nie jestem sama… choć moja niechęć do sprzątania zaczęła się już dużo wcześniej, wraz z nadejściem szaro-burej zimy, której nie znoszę… i nie chce się skończyć… mam nadzieję, że prawdziwe nadejście wiosny to zmieni…

    • A wiesz…w sumie masz rację…Sprzątanie w zimie to syzyfowa praca! Dobrze, że wiosna co raz bliżej…Musimy zacisnąć zęby, ot co!

  • Okna u mnie są w stanie tragicznym! Od grudnia nie miały kontaktu z octem! 😛 Nowa sytuacja zawsze nastraja do dalszych zmian, więc może powinnam pomyśleć nad zakupem czegoś nowego do wnętrza w ramach motywacji do porządków 😛