Kiedy dzieci śpią…

16 Sty 2017

 

Dzieciaki są w centrum naszego świata! Codzienne problemy zwykle oscylują wokół nich, to one skupiają na sobie większość naszej uwagi. U nas każdy dzień zaczyna się od dzieci (zresztą u Was pewnie też) – wszak zegarek nam niepotrzebny – Jaśko budzi się punktualnie o 6 30, czasem wcześniej. Potem przedszkole, szkoła, zajęcia dodatkowe, spacerek, zabawy… No ale w końcu idą spać:). Ogromny odsetek rodziców marzy aby była to jak najwcześniejsza pora. Niestety taka sama ilość dzieci, bardzo wytrwale, stara się przesunąć ten czas do godziny co najmniej 22:). Tym razem jednak nie o tym jak skutecznie położyć dzieciaki spać…

Tym razem o nas – o rodzicach, o czasie spędzonym razem, bez dzieciaków choć w zaciszu domowym. Oczywiście jak najbardziej pożądane są wspólne wyjścia, randki, kino, wypady kilkudniowe, jednak jak wiemy jest to niezmiernie trudne do zorganizowania.

W domu przecież  też można spędzić miły wieczór:  dobry film, rozmowa oraz wyśmienite jedzenie – i o tym będzie mowa:)

Gdy jest perspektywa takiego wieczoru u nas, nie żal mi straconego czasu na przygotowanie kolacji – mogę siedzieć godzinami, żeby wszystko było na TIP TOP. Sałatki z wyszukanych składników, mięso długo gotowane z niezliczoną ilością trudnych do wymówienia przypraw, czy też nasze ukochane SUSHI.

Zarówno ja jak i mój mąż uwielbiamy sushi – i to właściwie w każdej wersji ! Nie mówię oczywiście  tym z supermarketów – bo nie warto!– smak i konsystencja jest czasem zatrważająca. Jeśli nigdy sushi nie jedliście – nie zaczynajcie od supermarketowego jedzenia – zrazicie się raz na zawsze.

Nasza przygoda z sushi zaczęła się gdy zostaliśmy zaproszeni do naszej kuzynki, Ona wtedy tez przeżywała fascynację – niezliczone rodzaje ilości i składniki nie z tej ziemi:). Byłam wtedy w ciąży więc tez nie mogłam jeść wszystkich (raczej nie zaleca się kobietom ciężarnym jedzenia surowizny!), ale te które mogłam, smakowały nieziemsko, i ten marynowany imbir…aaaaa.

Zaczęłam więc szperać i szukać, i przymierzać się do samodzielnego zrobienia. Patrząc na naszą kuzynkę, wydawało mi się że to jest praktycznie niemożliwe – ilość różnych naczyń, noży, składników – czułam się jak w laboratorium…. A ona w tym wszystkim była taka zorientowana – ale jak sama przyznała od dłuższego czasu w ich domu co kilka dni gościło właśnie sushi.

Spróbowałam i ja – pierwsze moje sushi było hmmmm… zjadliwe:) ale z czasem doszłam do takiego poziomu, które zadowala mnie i mojego męża. Nie jestem Sushi Masterem, nigdy tez nie  będę:) nie lubię surowizny i nie posiadam też specjalistycznego sprzętu czy noży. Uczyłam się poprzez oglądanie filmików na YouTube i czytanie przepisów:). Właściwie z punktu widzenia prawdziwego konesera sushi to chyba nawet nie jestem na najniższym poziomie przyuczenia – ale nam smakuje!!!

Teraz kilka wskazówek:

  • jeśli chcecie zrobić sushi samodzielnie to przede wszystkim zarezerwujcie sobie trochę czasu – 2 godziny to jest taki optymalny czas;

  • na 2 osoby jedna torebka ryżu w zupełności wystarczy – właściwie pół torebki też;

  • zacznijcie od najprostszych MAKÓW (hosomaki – z jedym składnikiem, futomaki – z kilkoma składnikami) – ja do tej pory najczęściej robię Futomaki .

  • sushi możecie zrobić wcześniej i przechowywać w lodówce – najlepiej jednak smakuje robione tego samego dnia;

  • nauka posługiwania się pałeczkami jest nieziemsko zabawna:)

  • choć samo robienie sushi jest baaaardzo czasochłonne to moim zdaniem warto!

 

A teraz mój osobisty przepis dla początkujących:

 

DOMOWE SUSHI

Ryż do sushi

  • 3 szklanki ryżu do sushi
  • 3 szklanki wody niegazowanej – źródlanej(kuchenki gazowe i indukcyjne) lub 3 1/3 szklanki wody (kuchenki elektryczne)
  • generalnie przyjmuje się taką samą ilość wody co ryżu (z lekkim naddatkiem w przypadku kuchenek elektrycznych)

Zalewa do ryżu (oraz marynata do marchewki i ogórka)

Składniki na 500 gram ryżu (na 2 marchewki i ogórka):

  • 7 łyżek occtu ryżowego
  • 3 łyżki cukru
  • Szczypta soli

Wszystko podgrzewamy – nie gotujemy.

Tak samo przygotowujemy marynatę i zalewamy marchewkę oraz zielonego ogórka – zostawiamy na kilkanaście minut (może być więcej).

Wsad do sushi (na 500 gram ryżu)

  • Sushi Nori około 7-8 arkuszy
  • serek typu Philadelfia
  • chrzan wasabi
  • paluszki krabowe lub surimi (nie, to nie to samo:) ) – w całości;
  • krewetki (gotowane lub surowe)
  • łosoś filet (surowy lub wędzony)
  • 1 awokado – pokrojone w słupki
  • 1 marchewka – pokrojona w cieniutkie paseczki (najlepiej zamarynowana)
  • sałata rzymska (kilka listków)
  • ogórek zielony – pokrojony w słupki (ze skórką i zamarynowany)
  • miseczka z ciepłą wodą (lekko posoloną)
  • mata bambusowa do zawijania;
  • i co tam jeszcze będziecie chcieli…. składniki dowolne:)

Niezbędne do serwowania:

  • miseczki na sos sojowy
  • imbir marynowany (ja preferuję różowy)
  • pałeczki (ale niekoniecznie – palcami tez można ;] )
  • sos sojowy

Przygotowanie:

  1. Przygotowujemy sobie kieliszek wina – w zanadrzu całą butelkę:) – trwa to bowiem całe wieki:);
  2. Wsypujemy ryż do garnka, zalewamy zimną wodą i mieszając przepłukujemy – i tak dopóty dopóki woda przy płukaniu ryżu nie będzie niemal przejrzysta (u mnie czasem jest tylko „prawie” przejrzysta) – trwa to dosyć ale warto – wtedy ryż jest znacznie lepszy!;
  3. Po wypłukaniu zostawiamy ryż w wodzie jeszcze na 30 minut;
  4. Potem płukamy jeszcze ostatni raz, przesypujemy do garnka i zalewamy wodą (najlepiej butelkowaną) w wyżej wymienionych proporcjach;
  5. Przykrywamy garnek dokładnie dopasowaną pokrywką i zostawiamy jeszcze na 10 minut – żeby się uleżał:) – po tym czasie włączamy kuchenkę na najwyższy stopień i doprowadzamy do wrzenia;
  6. Gdy się zagotuje, zmniejszamy ogień na minimalny i gotujemy jeszcze przez 15 minut;
  7. Wyłączamy kuchenkę i zostawiamy pod przykryciem jeszcze na 10 minut;
  8. Po tym czasie wykładamy cały ryż do szerokiej miski i mieszamy go delikatnie drewnianą łyżką  i zalewamy wcześniej przygotowaną zalewą;
  9. Przykrywamy wilgotną ściereczką;
  10. Ryż powinien ostygnąć w temperaturze pokojowej, gdy jest letni możemy robić sushi

Podam Wam przepis na Maki bo są najprostsze (rodzajów sushi jest tak dużo , że można by o tym książkę napisać – a i owszem są takie książki dostępne :]), inne znajdziecie w sieci lub w książkach.

  1. Bambusową matę owijamy folią spożywczą;
  2. Bierzemy arkusz Nori i układamy na macie, dłuższym bokiem do siebie (chropowatą stroną do góry);
  3. Moczymy palce w wodzie i nabieramy ryż. Rozkładamy go (z lekkim naciskiem) na arkuszu Nori, pozostawiając od góry ok. 1-2 cm bez ryżu;
  4. W odległości około 1/3 arkusza (od dołu) smarujemy serkiem Philadelfia oraz wasabi – cieniutką warstwą;
  5. W tym samym miejscu układamy składniki 2 lub 3 (moje ulubione połączenia to : ogórek zielony, awokado i łosoś oraz marchewka, krewetki lub surimi i sałata);
  6. Teraz zwijamy rolki – tylko czubki palców powinny być zwilżone: Brzeg maty (bambusowej) chwycić kciukami i przytrzymując nadzienie od góry, zawinąć raz w kierunku „od siebie”, chwilę przytrzymać;
  7. Odwinąć matę i skontrolować czy nic nie uciekło, zawinąć do końca.
  8. Ostrym nożem pokroić w poprzek na krążki o grubości około 2 cm – czasem nóż trzeba płukać w gorącej wodzie aby się nie przyklejał:)
  9. A potem już tylko konsumpcja – maczamy sushi w sosie sojowym, dodajemy wasabi, przegryzamy imbirem marynowanym – niebo w gębie!

 

Smacznego!!

Podzielcie się swoimi spostrzeżeniami i opiniami o sushi. Lubicie? Robicie? A może macie dojście do tych egzotycznych składników (tykwa  np.:) )?

A może macie jakieś inne sprawdzone przepisy na wieczory we dwoje:)?

 

 

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail
  • Izabela Kornet

    Omamo, uwielbiam sushi! Zawsze robimy wspólnie w domu 😉 Chociaż ostatnio zrzucamy wszystko na Mamę.. 😀 Ale uwielbiam. Ze świeżym ogórkiem i rozpływającym się w ustach awokado. Nie dziwię się, że nie szkoda Ci czasu na szykowanie <3 Nie tylko ze względu na jedzenie oczywiście 😉

    • Ja się zakochałam w Sushi i moja miłość trwa nieprzerwanie aż do teraz:) A jadacie może jakieś takie egzotyczne albo spolszczone? Słyszałam że można zrobić spolszczoną wersję z ogórkiem kiszonym – choć ja osobiście chyba bym się nie zdecydowała:)

      • Izabela Kornet

        Hm, nie jedliśmy z kiszonym 😛 I chyba wcale nie mam ochoty 😀 Chociaż kto wie 😉 U mnie robi się rybne dla wszystkich [nie wiem co za rybka], a dla mnie wegańskie 🙂

  • Sushi to zdecydowanie nie moje smaki, a do tego, dziecko zasypia ostatnio później ode mnie, więc nic z tego 😉

    • Cóż mogę rzec… Mam nadzieję że zmieni się przynajmniej w kwestii zasypiania:) a co do Sushi, oczywiście nie każdy musi lubić;) A jakie jest Twoje ulubione danie do serwowania wieczorem…:)?

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    A wiesz, ze ja nigdy jeszcze nie jadłam sushi ?! Kurczę, jakoś nie mogłam się przekonać – ale chyba faktycznie warto spróbować, żeby wreszcie wyrobić sobie jakiś konkretny i poparty doświadczeniem stosunek do tej potrawy 🙂 Smacznego ! 🙂

    • Wyobraź sobie że ja też nigdy wcześniej nie pałałam jakąś specjalną chęcią spróbowania sushi – ale jak już to zrobiłam to się okazało że są to moje smaki w 100%:D

  • Jak to wszystko pieknie i smakowicie wygląda!!!! jeszcze nigdy nie jadłam sushi , ale bardzo nas korci 🙂
    Taki wieczór z mężem to czysta rozkosz, podniebienia, ciałą i duszy 🙂

    • Spróbujcie!!! Ja dopóki nie spróbowałam nie wiedziałam że tak mi będzie smakować:) – bo przecież to ryż z warzywami:)))