Taką Babcią nie chcę być!

21 Mar 2017

Ostatnio wylądowałam w jednym miejscu z grupą Przedszkolaków, ich Mamami i  z ich Babciami. Tak się jakoś ułożyło, że mogłam zaobserwować jak diametralne różni się świat Babć od Świata Rodziców. Co więcej uświadomiłam sobie jaką Babcią na pewno nie chciałabym być…

Jest taki zespół cech Babcinych, które każda Mama uwielbia i docenia, bo mogą naprawdę przynieść ulgę. Pomoc Babci jest bezcenna, kiedy Mama musi wyjść na miasto, by co załatwić szybko, sprawnie i bez fochów. Nic nie smakuje też tak jak obiad u Babci. Ba! Czasem zwykły słoik z gulaszem potrafi uratować nam życie! Prawda?

To, że dzięki Babci, możemy brać sobie urlop od spraw domowych i od dzieci jest nie do przecenienia… Ale tam gdzie są blaski, są także i cienie… Jak ustrzec się przed byciem upierdliwą, wtrącającą się i niańczącą do granic możliwości wnuki Babcią?

 

Nie chcę być samotna

Naprawdę cała masa problemów na polu „Babcia –Rodzice” ma swój początek w „babcinej” samotności. Taki los dotyka Kobiety, które skoncentrowały się na wychowywaniu własnych dzieci, a kiedy ich latorośle opuściły gniazdo, została cała masa wolnego czasu…Tę właśnie pustkę Babcie często ze wszystkich sił chcą zapełnić pełnoetatowym uczestnictwem w życiu swoich dzieci i wnucząt. Czasem sytuacja osiąga stadium kuriozalne, czasem wręcz nie do zniesienia. Nie da się bowiem żyć będąc nieustannie pod lupą, pod pantoflem, nie da się żyć pod czyjeś dyktando, a niestety obecność Babci bywa do tego stopnia napastliwa. I tu zaczynają się właśnie konflikty. Pojawia się złość, brak szacunku, gorzkie słowa i w końcu cierpienie absolutnie każdej ze stron konfliktu.

Dlatego mam nadzieję, że zawsze będę miała możliwość robienia w życiu czegoś więcej niż tylko wychowywanie dzieci. I tu nie chodzi tylko o czytanie książek, bo ileż można czytać? Nie chodzi tylko o podróże, bo zdrowie nie zawsze pozwoli na zwiedzanie świata. Mnie chodzi o różnorodność dnia codziennego. Mam nadzieję, że zawsze będę umiała znaleźć w sobie motywację by się uczyć nowych rzeczy, że nie będę się czuła „za starą” by nieustannie nabywać nowe umiejętności. Dobrze, że nasze społeczeństwo choć w tym aspekcie zmierza w dobrym kierunku! Powstają uniwersytety trzeciego wieku, a starsi ludzie co raz chętniej wychodzą poza cztery ściany i nie zapominają, że ich życie jeszcze się nie skończyło.

 

Nie chcę być przewrażliwiona

Jedną z rzeczy, które zaobserwowałam podczas spotkania z Przedszkolakami była babcina nadgorliwość. Wycieranie buziek (choć dzieci nic nie jadły i nie piły), nieustanne dotykanie, głaskanie po głowie, szeptanie do ucha instrukcji „wstań, siądź, powiedz to i to…”. Od samego patrzenia byłam zmęczona i rozdrażniona, przypuszczam, że dzieciaki tez miały dość tego „gmyrania”…Jednak najbardziej rozbawiło mnie podpowiadanie 🙂 Wyobraźcie sobie, że Pani prowadząca spotkanie zadawała dzieciom rożne pytania, a Babcie nie dając dzieciom nawet szans na analizę, podpowiadały, szepcąc dzieciom do ucha odpowiedzi. Makabra!

 

Mam nadzieję, że osiągnę już wiek sędziwy, nie będę biegać za wnuczętami i ich Rodzicami z instrukcją, kiedy należy włożyć czapkę, że będę pozwalała wnukom na to, by myślały samodzielnie i na to by się brudziły. Liczę na to, że będę umiała nabrać dystansu… i będę pamiętać jak wół cielęciem był.

Nie chcę być Babcią „alfą i omegą”

Taaaa…Babcia zawsze wie lepiej.

A jak nie wie, to popatrz punkt  wyżej.

Nie będę Wam tu ględzić, bo historii opisanych w necie mamy na pęczki. Jedno jest pewne, ze wszystkich sił będę walczyć o to by radzić tylko wtedy, gdy o radę zostanę poproszona. A poza tym będę liczyć się z odmową i dam innym wolność. To jest trudne, nie powiem, że nie…Każdy lubi być szanowany, każdy lubi by słuchany, każdy lubi mieć rację. To nam dodaje skrzydeł i łechta naszą próżność, ale to nie znaczy, że mamy zabierać innym wolność decyzji, prawda?

Liczę na to, że z czasem – wiekiem i doświadczeniem, nauczę się dawać rady w taki sposób by słuchający mieli świadomość, że z mojej strony płynie wsparcie i opiekuńczość, a nie mędrkowanie i chęć pokazania wyższości…Oby tak było…

 

Nie chcę być Babcią na garnuszku

Obym długo cieszyła się dobrym zdrowiem. Zamierzam bowiem kiedyś otworzyć domowy punkt zbiorowego żywienia Rodziny. Bardzo lubię gotować, a obecnie  nie starcza mi już czasu na takie kucharzenie z „krwi i kości”. Póki co jestem na etapie by jedzenie było zdrowe, ale także szybkie w przygotowaniu. I powiem Wam szczerze, że to dzięki Babciom i Paniom kucharkom z przedszkola moje dzieci znają smak gołąbków, pampuchów i wszystkich tych potraw, na których gotowanie nie mam czasu.

Planuję kiedyś spłacić ten dług wobec moich dzieci i być Babcią gotującą i piekącą i to zdrowo. Zawsze będzie można do mnie wpaść na obiad, na coś pysznego, w niedzielę moje drzwi będą stały otworem i oby znaleźli się chętni do odwiedzin! Mój dom będzie pachniał domowym ciastem i rosołem, tak jak dom mojej Babci…

Jednocześnie będę baaaardzo starała się pamiętać, że dzieci są słodkie i nie trzeba ich już dosładzać! Żadnych cukierków, batoników, chipsów i żadnego dosładzania wody miodem, soczkiem malinowym itd. Racjonalna, zdrowa, tradycyjna kuchnia, tradycyjne polskie smaki z uwzględnieniem zdrowych zasad żywienia. I oby nigdy mi nie odbiło i obym nie dopychała wnucząt jedzeniem, bo tak biednie wyglądają…Ech…

 

 

No dobrze! To tak mniej więcej wygląda mój plan na przyszłość! Cieszę się, że to napisałam, bo być może za lat 20 będę potrzebować odświeżenia sobie moich postanowień, kiedy wizja zostania Babcią będzie całkiem realna…

A Wy czego nie będziecie robić, gdy już zostaniecie Babciami?

Innymi słowy co Was wkurza w Babuniach? 

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail
  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Kiedy czytam ten post – to niestety jakbym czytała o mojej mamie i teściowej. A ponieważ Bąbel jest na ten moment ich jedynym wnukiem (i wszystko wskazuje na to, że tak zostanie przez długi czas) – mieliśmy z dziadkami naprawdę poważne problemy, które zaowocowały ograniczaniem kontaktu do minimum…

    • Rozumiem Cię…Oj, bardzo Cię rozumiem…Niestety tak się kończy, gdy dojdzie do całkowitej utraty zaufania…Swoją drogą to niesamowicie przykre, że nie możemy ufać Kobietom, które w teorii przynajmniej powinny być nam najbliższe, powinny być największym wparciem!

  • Ja czasami jak patrzę na swoją mamę i teściową, to się zastanawiam, czy też taka będę w ich wieku 😉

    • Mnie też nachodzą takie myśli….i czasem się obawiam o swoje wnuki:)

  • Moja teściowa jest….trudną babcią, kupic coś owszem, ale spędzić czas z JEDYNĄ wnuczką, to już nie bardzo 🙁

    • Taaa…Czasem mam wrażenie, że niektore Babcie wręcz dążą do tego by objąć stanowisko nestorek rodu, którym należy się szacunek i opieka…Bardzo liczę na to, że ja będę Babcią-altruistką!!!!

  • Piękne plany, oby się udało….Myślę podobnie. Jednak dobrym rodzicem i później babcią być nie jest łatwo…

    • Oby, oby…Niestety nie jest łatwo, dlatego mam nadzieję, że pewne sytuacje na linia JA-Babcia na tyle zapadną mi w pamięć bym umiała wyhamować w odpowiednim momencie:)

  • moralizatorstwo i to takie bezkrytyczne jest nie do przyjęcia